Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Pasta z tuńczyka z suszonymi pomidorami i oliwkami.

Kolejny oryginalny pomysł na pastę chleba. Tym razem padło na tuńczyka z suszonymi pomidorami i oliwkami. Przepis jest bardzo prosty, pod warunkiem, że dysponujemy blenderem. W przeciwnym przypadku wszystkie składniki trzeba kroić ręcznie, co może być żmudne. Chociaż z drugiej strony na pewno warto się poświęcić dla takiego efektu końcowego :-)



POTRZEBNE SKŁADNIKI:
  • 2 puszki tuńczyka w sosie własnym
  • 7 jajek
  • pół słoika suszonych pomidorów
  • garść czarnych oliwek w zalewie
  • 3-4 ogórki konserwowe
  • 1 łyżka musztardy
  • 3-4 łyżki majonezu
  • pieprz
  • sól
PRZYGOTOWANIE:

Jajka należy ugotować na twardo, ostudzić i obrać ze skorupek. Następnie traktujemy je blenderem - z przystawką z pojemnikiem do szatkowania. Następnie to samo robimy z pomidorami i oliwkami. Wszystko powinno mieć konsystencję gęstej pasty lub być rozdrobnione na bardzo drobne kawałki (lub kostki dla tych, co wolą pomęczyć się przy ręcznym krojeniu).  Ogórki kroimy w drobną kostkę, a nie blendujemy, żeby coś fajnie chrupało między zębami. Odsączamy tuńczyka i rozdrabniamy go widelcem. Polecam dokładnie odcedzić go z wody, inaczej nasza pasta może puszczać wodę, co będzie wyglądało nieapetycznie. Wszystkie składniku mieszamy dokładnie, dodając musztardę, sól, pieprz oraz majonez. Kiedy wszystko będzie dokładnie połączone, pasta z tuńczyka właściwie jest gotowa do podania, jednak najlepsza jest po kilku godzinach spędzonych w lodówce - wówczas wszystkie składnie dobrze się przegryzą.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Bułki zapiekane z jajkiem, szynką i mozzarellą.

Genialne a zarazem bardzo proste danie, które na domiar tego wszystkiego jest bardzo uniwersalne. Nadaje się zarówno na przekąskę na spotkaniu z przyjaciółmi, jak i na nietuzinkowe i ciekawe śniadanie. Przepis podpatrzyłem w programie Pyszne 25 i tylko nieznacznie został zmodyfikowany.



POTRZEBNE SKŁADNIKI:
  • 6 pełnoziarnistych kajzerek lub innych niewielkich bułek
  • kilka plasterków szynki
  • 6 jajek
  • mozzarella
  • natka pietruszki
  • szczypiorek
PRZYGOTOWANIE:
 Bułki rozcinamy w taki sposób, aby pozbyć się jedynie wierzchniej, górnej warstwy tak, aby jak największa część z niej została zachowana. Następnie musimy wydrążyć sporą cześć miąższu kajzerki - musimy jakoś zmieścić w niej nadzienie :-). Uważać trzeba tylko, żeby nie uszkodzić spodu bułki. Do tak przygotowanego pieczywa wsypujemy drobno pokrojoną szynkę i ser oraz posiekaną zieleninę oraz wbijamy jajko. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni Celsjusza i pieczemy przez kilka minut - wszystko zależy od tego jaką konsystencję jajka chcemy osiągnąć.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pszenny chleb razowy na zakwasie.

Nie ma to jak chleb własnej roboty na prawdziwym zakwasie. Żadnych ulepszaczy, benzoesanów, spulchniaczy... i co najlepsze... <Poznaniak_mode_ON> wychodzi dużo dużo taniej niż pełnoziarniste dobrej jakości pieczywo kupione w sklepie :-) <Poznaniak_mode_OFF> Bazą tego akurat chleba był przepis z Kocham Gary, który oczywiście zmodyfikowałem pod siebie :)


Pszenny chleb razowy na zakwasie.

POTRZEBNE SKŁADNIKI:

Zaczyn:
  • 15 łyżek zakwasu (w moim przypadku żytniego)
  • 130g / 0,8 szklanki mąki pszennej razowej 
  • pół szklanki ciepłej wody
 Ciasto:
  • przygotowany wcześniej zaczyn
  • 500g mąki pszennej razowej
  • szklanka ciepłej wody
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
  • 2 garście łuskanego ziarna słonecznika
  • garść prażonych pestek z dyni
  • garść ziaren białego sezamu
PRZYGOTOWANIE:

Niestety wadą produkcji własnego chleba na zakwasie jest czas przygotowania. Nie jest to jakoś mocno uciążliwe i pracochłonne, także spokojnie. Wymaga jednak planowania wcześniej. Ja zawsze zabieram się produkcje nowego bochenka na dobę przed samym wypiekiem. Jeśli przestawiamy się wyłącznie na własnej roboty pieczywo, to oznacza, że trzeba przewidzieć kiedy nam się skończy aktualny bochenek i dzień przed tym faktem trzeba przygotować zaczyn. Teoretycznie ów zaczyn powinien pracować około 10-12 godzin, ja przeważnie czekam dłużej - około 20 godzin. Spotkałem się z opiniami, że wystarczy godzinka w cieple, jednak przy takiej strategii nigdy mi ciasto tak dobrze nie wyrosło jak metoda 'dobowa'.

Przygotowanie zaczynu jest niezmiernie proste. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą, przykrywamy i pozostawiamy w cieple na 20 godzin (dla niecierpliwych można zejść do kilku godzin - próbujcie, testujcie, kombinujcie). Na drugi dzień przystępujemy do właściwego etapu produkcji własnego chleba. Do zaczynu wlewamy wodę, wsypujemy przesianą przez sitko mąkę (otręby po przesianiu wrzucamy oczywiście również do mieszaniny) oraz ziarna - pamiętając zostawić garść słonecznika na posypkę. Dodajemy również sól i cukier. Wszystko mieszamy łyżką do momentu, kiedy ciasto będzie nadawać się do wyrabiania rękoma. Jeśli jest zbyt klejące i nie da się wyrabiać, można stopniowo, małymi kroczkami dodawać więcej mąki. Docelowe ciasto musi jednak być kleiste i w miarę plastyczne. Wyrobioną masę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, obsypujemy resztką słonecznika oraz  na koniec przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Proces ten trwa różnie - przeważnie mieści się jednak w pomiędzy dwoma a trzema godzinami. Czasem może jednak trwać dłużej. W każdym razie, przyszły chleb powinien znacznie zwiększyć swoją objętość. Kiedy stwierdzimy, że ciasto urosło wystarczająco mocno, wkładamy keksówkę do rozgrzanego do 210 stopni Celsjusza piekarnika. Po 15 minutach redukujemy temperaturę do 190 stopni i pieczemy jeszcze przez 45 minut. Gotowy bochenek odstawiamy do wystygnięcia i możemy rozkoszować się pysznym, zdrowym i pewnym pieczywem własnej roboty.





UWAGI NA KONIEC:
  • pamiętajcie o soli, bez niej chleb naprawdę nie smakuje tak dobrze
  • cierpliwości, cierpliwości, cierpliwości - im będziecie jej mieć więcej, tym lepszy chleb wam wyjdzie
  • przyłóżcie się do wyrabiania ciasta - dłuzsze wyrabianie powoduje lepsze wyrośnięcie chleba - takie moje empiryczne spostrzeżenie po kilku upieczonych bochenkach.
  • mąka mące nie równa - chleb wyrasta różnie w zależności od producenta mąki. Warto poeksperymentować z rożnymi formami i wybrać najlepszą.

piątek, 12 kwietnia 2013

Pasta z wędzonej makreli.

Trochę inne spojrzenie na nasza dobrą poczciwą wędzoną makrelę. Pasta jest wyśmienita i prosta w przygotowaniu, czyli tak, jak lubię :D



Pasta z wędzonej makreli z jajkami na pysznym razowym chlebie.


POTRZEBNE SKŁADNIKI:
  • 1 makrela wędzona,
  • 4 jajka
  • 1-2 łyżki majonezu
  • 0,5 pęczka szczypiorku
  • pieprz 
  • sól

PRZYGOTOWANIE:

Mięso ryby oddzielamy od wszystkich niepożądanych składników: ości, skóry itp. W międzyczasie lub też dużo wcześniej musimy ugotować jajka na twardo, które następnie trzeba obrać ze skorupki i bardzo drobno pokroić. Ewentualnie można użyć do tego blendera, jednak uważam, że drobna kostka zdecydowanie lepiej się prezentuje drobna ręcznie wykonana kostka :) Obraną makrelę wrzucamy do miski i rozdrabniamy widelcem, aby uzyskać drobną strukturę gotową do mieszania z resztą składników. Do naczynia dorzucamy jajko, oraz drobno posiekany szczypiorek. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku i delikatnie wszystko mieszamy. Pozostaje już tylko dodać majonez - ilość według uznania, jednak ważne, żeby połączył on wszystkie składniki. Tak przygotowaną pastę z wędzonej makreli odstawiamy na kilka godzin do lodówki. Oczywiście do jedzenia jest gotowa od razu, jednak zdecydowanie smaczniejsza jest, gdy się odrobinę przegryzie.

Podawać rzecz jasna z pysznym, świeżym, ulubionym pieczywem.

czwartek, 24 stycznia 2013

Pasztet z czerwonej soczewicy z marchewką i pistacjami.

Coś dla osób, którym znudził się standardowy, codzienny obkład do kanapek robionych na przykład do pracy. Co więcej jest to propozycja wegetariańska, a o dziwo bardzo mnie, jako mięsożercy, przypadła do gustu.


POTRZEBNE SKŁADNIKI
  • 500g czerwonej soczewicy
  • 2 słodkie marchewki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki płatków chilli
  • 2 łyżeczki garam masala lub przyprawy curry
  • ok. 2cm korzenia imbiru
  • 2 jajka
  • garść pistacji
  • oliwa z oliwek z drugiego tłoczenia (do smażenia)
  • sól i pieprz do smaku

PRZYGOTOWANIE

Zaczynamy od podsmażenia na oliwie drobno skrojonej cebuli. Najlepiej zrobić to od razu w dość głębokim garnku - zaoszczędzimy w ten sposób brudzenia większej liczby naczyń. W międzyczasie marchewkę należy utrzeć na tarce na grubych oczkach, a ziarna kolendry i płatki chilli ugnieść - na przykład w moździerzu lub nożem na desce do krojenia. Wraz z marchewką i garam masalą (lub curry) dosypujemy rozdrobnione przyprawy do podsmażonej cebuli i kilka minut trzymamy na ogniu. Teraz przyszedł czas na soczewicę. Jej Czerwona odmiana ma tą zaletę, że nie musimy jej wcześniej moczyć ani gotować - dodajemy ją bezpośrednio do garnka. Po chwili do mikstury możemy dorzucić starty imbir oraz czosnek. Całość zalewamy wodą i gotujemy do momentu aż soczewica zmięknie a masa zgęstnieje. W razie potrzeby należy uzupełnić ilość wody w garnku aby zapobiec przypaleniu. Tak przygotowany potencjalny pasztet, trzeba teraz wystudzić. Następnie pozostaje już tylko wmieszanie w masę jajek oraz posiekanych wcześniej pistacji. Tak przygotowaną pulpę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Ostatnim etapem przygotowania jest włożenie formy z naszym pasztetem do rozgrzanego do 160 stopni Celsjusza piekarnika i piec go przez około pół godziny. Po ostygnięciu będzie świetną odmianą dla nudnych i oklepanych kanapek :)

Pasztet z czerwonej soczewicy po upieczeniu.
Gotowy pasztet z soczewicy nadaje się doskonale do kanapek, ale również jako samodzielna przekąska, podawany na przykład z pomidorem i żółtym lub białym serem.

środa, 19 września 2012

Hummus - pasta z ciecierzycy z Bliskiego Wschodu

Na początek coś nieskomplikowanego i szybkiego, czyli hummus. Jedyną przeszkodą do sprawnego działania może być brak blendera. Hummus to pasta z cieciorki, z resztą sama nazwa potrawy, to po arabsku po prostu ciecierzyca. Co ciekawe jedzą ją równie chętnie w państwach arabskich jaki w Izraelu. Ale przejdźmy do konkretów...

POTRZEBNE SKŁADNIKI:
  • 200 g  gotowanej ciecierzycy (lub puszka konserwowej)
  • 5 łyżek ziaren sezamu
  • 2 ząbki czosnku
  • połówka cytryny
  • oliwa z oliwek
  • olej sezamowy
  • woda - może być ta, w której gotowana była cieciorka

PRZYGOTOWANIE:
Najpierw należy przygotować pastę sezamową zwaną tahini. Można ją też dostać gotową, wówczas można pominąć ten akapit i usunąć z listy składników sezam oraz oliwę z oliwek. Ziarna sezamu trzeba uprażyć na patelni, aż lekko zbrązowieją. Odczekać aż sezam wystygnie i zmielić go blenderem. Następnie stopniowo dolewać 2 łyżki oliwy, do momentu otrzymania pasty.

Mając tahini możemy zabrać się już stricte za hummus, co już jest w zasadzie bardzo proste. Do pasty dodajemy pozostałe składniki. Stopniowo dodać trzeba ciecierzycę, dolać łyżkę oleju sezamowego, czosnek oraz sok z cytryny. Pożądaną gęstość uzyskuje się dolewając wody (najlepiej tą z puszki lub tą, w której była gotowana ciecierzyca). Warto doprawić solą i pieprzem do smaku i zasadzie to wszystko, mamy własnoręcznie zrobiony hummus.

Hummus

PODSUMOWANIE:
Wyjątkowo nie kombinowałem w tym przypadku, ale w przypadku tej pasty mamy pełne pole do popisu. Ja po prostu chciałem najpierw sprawdzić jak smakuje w "czystej" postaci. Opcji podrasowania hummusu jest sporo, z tego co się zorientowałem głównie polega to na dodawaniu przypraw i ziół - na przykład chilli, kmin, natka kolendry lub pietruszki. Samą pastę można podawać z pieczywem lub jako dip do różnych przekąsek. Osobiście polecam eksperymentowanie na kanapkach z różnymi dodatkami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...